Dzień kobiet: Śpiew i szczęście

0
209
Ewa Sawicka in der Ostpost.
Ewa Sawicka bietet in der "Ostpost" Singe-Workshops an; an der VHS in Pankow Sing-Kurse.

Spotkanie z Ewą Sawicką w „Ostpost“ w Berlinie / Następne warsztaty: 16.3.

Soboty – to są dla niektórych ludzi w Berlinie takie szczególne dni, spotkań w „Ostpost“ na Prenzlauer Bergu. I to już rano o godzinie 10.30. Nie ma wtedy śniadanka, ale można zamówić herbatę, kolę z Wostoku lub kawę latte. W sumie nie to jest najważniejsze.

Lubię śpiewać

Ważne jest, że tu raz w miesiącu można spotykać Ewę Sawicką. Od sześciu lat jest Berlinianką, mieszka na Marzahn, a z reguły pracuje tu, na Prenzl’bergu lub w VHS na Pankow. W „Ostpost“ prowadzi warsztaty pieśni tradycyjnych z Polski, Ukrainy, Bułgarii, i z wielu innych krajów ze wschodu Europy.  „Lubię śpiewać, ponieważ śpiew mi daje energię, siłę i sprawia, że jestem szczęśliwa“, mówi Ewa.

Studiowała polonistykę

Pewnie od zawsze śpiewa, chociaż przeżyła trudne chwile. Urodziła się niewidoma, więc musiała chodzić do szkoły w Warszawie, gdyż w Lubowie – to miejscowość pomiędzy Olsztynem a Toruniem – nie było szkoły dla dzieci takich, jak Ewa. W wieku 5 lat musiała się pożegnać z rodzicami, żeby się kształcić. „Oczywiście tęskniłam za domem, za rodzicami“, mówi. Mimo wszystko przywykła do tego nowego życia w internacie, z innymi dziećmi. Po szkole studiowała polonistykę i po raz pierwszy zakochała się.

Ewa zakochała się w Berlinie

Z powodu tej relacji przeprowadziła się później do Niemiec. Ta miłość się skończyła, a Ewa zakochała się w Berlinie. „Podobało mi się od początku różnorodność i fakt, że w Berlinie mieszkają ludzie z różnych krajów całego świata“, twierdzi Ewa. 

Bez śpiewania nie da się żyć

Nauczyła się niemieckiego, zaczęła chodzić na różne warsztaty związane ze śpiewem. Ewa nie tylko lubi śpiewać – ona czuje, co śpiewa. Życie bez śpiewu to dla niej abstrakcja – bez śpiewania po prostu nie da się żyć. Mówi, że śpiew nieraz uratował jej życie.

Od czasu do czasu

Berlin to moloch! Mimo to Ewa porusza się po mieście jak każdy inny człowiek. Chce być niezależna, ale od czasu do czasu potrzebuje pomocy. Gdzie jest przystanek tramwaju? Gdzie są schody do U-Bahnu? Musi pytać ludzi. „Nic strasznego!“, podkreśla. Tego się nauczyła już w Warszawie, jako młoda dziewczyna.

W Polsce gadają, w Niemczech milczą

W Polsce ludzie zawsze ją gdzieś prowadzili. „Nawet nie pytali, dokąd chcę.“ Mówiąc to, śmieje się. „A w Niemczech pytają, czy można mnie dotknąć“, kontynuuje. I się dziwi. W Polsce zawsze ludzie opowiadają, że ten czy tamten też nie ma łatwo. „Jakaś pani nawet stwierdziła, że bardzo mnie współczuje, bo syn też ma problemy psychiatryczne…“, relacjonuje ze śmiechem. W Niemczech ludzie raczej milczą.

Wielkie szczęście!

Ewa teraz ma 32 lata. Na razie nie chce wracać do Polski. W wolnym czasie śpiewa w chórze arabskim. Znalazła tutaj przyjaciół i misję : Uczy innych śpiewu tradycyjnego. Uwielbia to. Raz na miesiąc spotyka się z ludźmi, których w większości nie zna. „To jest przeżycie i wymaganie“, mówi. Wspólny głos, wspólny ton zawsze można znaleźć, twierdzi. I rzeczywiście: Za pół godziny w Ostpost wszyscy śpiewają te dziwne, a przepiękne piosenki, przez które – tak mi się wydaje – można się czuć blisko ludzi z dawnych pokoleń. I to jest wielkie szczęście!

kontakt do Ewy Sawickiej: ewa.klio1986@gmail.com

HINTERLASSEN SIE EINE ANTWORT

Please enter your comment!
Please enter your name here